Ciągnie głuchego do muzyki... wraz ze skończeniem studiów mój ukochany akustyk ddr-owskiej Musimy pokrywał się systematycznie kurzem, ścieranym sporadycznie podczas napadu twórczej weny z okazji wypicia większej ilości czerwonego wina. Po 10 latach takiego okazyjnego pindolenia zaczął mi chodzić po głowie pomysł, by odświeżyć i usystematyzować nabytą przed laty wiedzę muzyczną i znów czerpać radość z muzykowania
Impulsem do działania stała się znajomość z bardzo dobrym młodym muzykiem i człowiekiem Krzysztofem Borowiczem, któremu miałem okazję wcisnąć kilka komputerów i telefonów komórkowych. Żeby zbytnio się nie powtarzać z instrumentem, pomyślałem o grubszych strunach. Krzyś skontaktował mnie z basistą Piotrem Nosalem, który pomógł mi wybrać pierwszy bas i tuż przed swoim wyjazdem do Nashville udzielił kilku lekcji. Po trzech miesiącach rozciągania palców trafiłem pod opiekę wszechstronnego basisty i znanego wymiatacza Andrzeja Stagraczyńskiego, który wprowadził mnie na tyle w świat klucza F, że mogłem zacząć myśleć o muzykowaniu zespołowym.
Obecnie gram rocka z domieszką punku w oławskim zespole "The COX" i systematycznie pracuję nad swoim warsztatem muzycznym. Ludzie mówią że mam rękę do basu ale kto by tam ludziom wierzył...
Joł Witaj! Fajnie grasz z tego co tu słysze! Pozdrawiam i sukcesów wobec tego życzę! Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz, a będziesz mistrzem! Pozdrawiam!