YAZZBOT MAZUT
Music
- Play
- Play Next
- Add to queue
3,408 plays- Play
- Play Next
- Add to queue
1,748 plays- Play
- Play Next
- Add to queue
1,170 plays- Play
- Play Next
- Add to queue
821 plays- Play
- Play Next
- Add to queue
642 plays
www.yazzbotmazut.com
Yazzbot Mazut to poznański skład, który jako kwintet debiutował w 2008 roku ciepło przyjętym concept-albumem "W pustyni i w puszczy". Obecnie zespół występuje w składzie: Andrzej Szawara (gitara, elektronika), Lena Romul (saksofon altowy), Piotr Kowalski (perkusja), Szczepan Kopyt (bass, inne). Członkowie określają uprawiany przez siebie gatunek jako "post-jazz (muzyka wielokrotnie improwizowana)". W maju 2010 nakładem poznańskiej oficyny Multikulti ukazała się druga płyta zespołu - "Mazut Mazut". Charakterystyczne, oryginalne pomysły rytmiczne i eklektyczne podejście do improwizacji raz jeszcze ocaliły świat.
Yazzbot Mazut is a Poznań-based band, which debuted as a quintet in 2008 with a warmly received concept album "W pustyni i w puszczy". The current members of the band include: Andrzej Szawara (guitar, electronics), Lena Romul (alto saxophone), Piotr Kowalski (percussion), Szczepan Kopyt (bass, other). The members describe the genre they play as "post-jazz (repeatedly improvised music)". In May 2010, the Poznań-based record company Multikulti released the band's second album, "Mazut Mazut". Distinctive, original rhythmic ideas and eclectic approach to improvisation once again saved the world.
REVIEWS:
"...Ich wydany w 2008 r. album "W pustyni i w puszczy" był jednym z najciekawszych w ostatnich latach debiutów na rodzimym jazzowym poletku. Teraz poznański Yazzbot Mazut powraca z drugą płytą w składzie zmienionym i zmniejszonym. O ile wymiana basklarnecisty na saksofonistkę altową - kobieta na froncie to prawdziwa rzadkość - zaowocowała jedynie zmianą brzmieniową (Lena Romul także ma wyraźny pociąg do freejazzowych wycieczek i w tym jest właśnie najlepsza), to okrojenie grupy o klawiszowca mocno przedefiniowało styl grupy. "Mazut Mazut" nie jest, jak poprzedniczka, płytą elektrojazzową, zniknęły częste odniesienia do gigantów fusion i ucieczki w trans. Duża dawka kwaśnej surowizny ("gryząca" gitara, mięsisty, klangowany bas) ucieszy miłośników łączenia jazzu z funkiem. Muzycy grają pewniej i odważniej, nie boją się kombinować, a ryzyko wychodzi im przeważnie na dobre. Yazzboci nie stracili umiejętności pisania zgrabnych, chwilami wręcz soundtrackowych kompozycji. Warto mieć ich na oku, warto mieć ich w uchu..."
Jędrzej Słodkowski (Co Jest Grane - Gazeta Wyborcza).... ..
Druga już płyta zespołu młodego pokolenia polskich jazzmanów. Od ich dobrze przyjętego przez krytykę debiutu - płyty "Pustyni i w puszczy" (2008 r.) zawzięcie próbują wywalczyć dla siebie kawałek sceny jazzowej w Polsce. Teraz mają okazje potwierdzić sukces pierwszej płyty ponieważ w czerwcu ukazuje się nowy album zespołu (tym razem nagrany w czteroosobowym składzie), o prostym tytule "Mazut Mazut". Grupę opuścili Piotr Mełech (klarnet) i Dariusz Dobroszczyk (klawisze). Miejsce obu panów zajęła charyzmatyczna Lena Romul (saksofon altowy), znana ze współpracy z bandem Wojtka Pilichowskiego, Presidents of Soul, Niklasem Mullerem, jak i z jej autorskiego Quintetu. Nowy materiał brzmi bardzo świeżo i dojrzalej, zespół zrobił krok do przodu potwierdzając jednocześnie, że sukces, jaki odniósł ich debiutancki krążek to nie przypadek. Już po pierwszym utworze widoczne są zmiany, jakie zaszły w brzmieniu grupy, na dzień dobry witają nas ostre partie gitary i altu oparte na solidnej pracy sekcji rytmicznej. Bardziej zdecydowanie i pewniej Yazzboci ujawniają pazur swojej muzyki. Solidne kompozycje z miejscem na odrobinę brawury, przechodzą płynie do improwizacji. Słuchając płyty z utworu na utwór ujawniają się nam wszelakie możliwe kombinacje duetów, triów i partii solowych, co tylko wzbogaca materiał. A takie utwory jak hipnotyczna "Lama Owca" czy mocna "Siódemka Romana P." to zdecydowane perełki. Jest to płyta organiczna, jednorodna, ukazuje swoje atuty przy słuchaniu jej od początku do końca, wprowadzając słuchacza w ognisty trans. Zespół potwierdził, że powinien walczyć łokciami i zębami o kawałek miejsca na scenie jazzowej w Polsce. Choć to nie będzie łatwe w kraju, gdzie ludzie boją się eksperymentować z jazzem. Ale proszę się nie bać, pomimo że Yazzboci brzmią jak potwór (może dlatego na okładce jest wielki robal?!) potworem nie są i warto się zapoznać ich twórczością.
...Poznań-based band comprising jazz-playing musicians of the young generation. Since their critically acclaimed debut, "Pustyni i w puszczy" (2008) they have been obstinately fighting for their own piece of the Polish jazz scene. Now they have a chance to confirm the success of their first record, since the band's new album, simply called "Mazut Mazut", is to be released in May (this time recorded by a four-person ensemble). Piotr Mełech (clarinet) and Dariusz Dobroszczyk (keyboards) have left the band. The gents' place has been taken by the charismatic Lena Romul (alto saxophone), known for her collaborations with Wojciech Pilichowski's band, Presidents of Soul, Niklas Muller, as well as for her own Lena Romul Quintet. The new material sounds fresh and more mature, the band has made a step forward, confirming that the debut album's success was no coincidence. The changes in the band's sound can be heard in the very first track; for starters we get harsh guitar and alto sax parts based on a solid work of the rhythm section. The Yazzbots now more confidently and decidedly reveal the grit of their music. Solid compositions, allowing for a little bit of verve, fluently turn into improvisation. The album, track by track, reveals all possible combinations of duos, trios, and solo parts, which only enriches the material. Such tracks as the mesmerising "Lama Owca" or the powerful "Siódemka Romana P." are true gems. It is, however, an organic record which reveals its true value when listened from beginning to end, putting the listener into a trance. The band has proved they should fight tooth and nail for their own piece of the Polish jazz scene. In our country, however, were people are afraid to experiment with jazz, this will be no easy task. But don't be afraid: even though the Yazzbots sound like a monster (maybe that was the reason behind putting the huge worm on the cover?!), a monster they are not, and getting to know their music is definitely worthwhile...
Paweł Doskocz ..
...Nawiązanie do klasyki muzyki fusion plus odrobina transu sprawiają, że muzyka formacji porywa szaloną wręcz ekspresją. Zespół ma aspiracje do wypełnienia pustki, jaka powstała wraz z naturalną śmiercią awangardowej sceny yassowej. Jego oryginalna wizja muzyki wskazuje, że ma ku temu najlepsze predyspozycje.
...A reference to the classics of fusion music plus a bit of trance make the band's music captivating with simply frantic expression. The group aspires to fill the void left after the natural death of the avant-garde yass scene. Their original vision of music suggests that they have a good chance of achieving this goal.
Tomasz Handzlik (Gazeta Wyborcza)
Kilka miesięcy czekałem na to, aby polska elektrojazzowa płyta wbiła mnie w fotel i wprawiła w tak błogi nastrój. Powoli traciłem nadzieję aż tu nagle. "W pustyni i w puszczy" to dźwięki wybornie balansujące między wczesnym fusion, jazzrockiem a niedefiniowanym eksperymentem dźwiękowym w konwencji free. Trochę tu wczesnego Milesa Davisa, jest coś z psychodelicznego jazz rocka, czasami nasze skojarzenia zmierzając w stronę poczochranego Chicka Corei i jego Return To Forever, dzieje się tak za sprawą elektrycznego fortepianu i ostrej gitary. (...) Zespoły - najprościej mówiąc - powstają jako połączenie sił kilku indywidualności, czasami jako układ silny lider i towarzyszący u wyrobnicy, bądź tez jako układ towarzysko-spontaniczny, w którym entuzjazm grania dominuje nad wyrachowaniem i przekombinowanie. Tutaj wygrywa ten trzeci wariant ku chwale radości i energii muzykowania, stąd nie wyróżniam kogokolwiek, bo wszyscy w kwintecie wypadli na szóstkę. A efekt jest taki, że "Mao Tse-Tse" czy jego finalne echo - "Grube Ścieżki" to rzeczy, które należy puszczać zdołowanym frustratom bądź zaordynować jako lekarstwo na depresję....
For a couple of months I had waited for an electro-jazz record to bowl me over and put me into such a blissful mood. I was slowly losing hope, and then suddenly... The sounds of "W pustyni i w puszczy" balance perfectly between the early fusion, jazz-rock and an unidentified sonic experiment in free style. There's a bit of early Miles Davis, a bit of psychedelic jazz-rock, at times our associations drift towards the ruffle-haired Chick Corea and his 'Return to Forever', and it is thanks to the electric piano and harsh guitar. ... Bands, broadly speaking, are formed through cooperation of several individuals, sometimes as a combination of a strong leader and accompanying workhorses, or as a spontaneous company in which enthusiasm for playing music outweighs any calculation and pretentiousness. Here, for the glory of joyous and energetic music making, this third option is the case, and that is why I do not favour anyone, as every member of the quintet did a first-class job. The result is that "Mao Tse-Tse" or its final echo, "Grube Ścieżki" are the kind of tracks to be played to the downhearted and frustrated, or prescribed as a cure for depression...
Piotr Iwicki (Gazeta Wyborcza)
...Grupa Yazzbot Mazut postanowiła zrealizować swoje najskrytsze marzenia z dzieciństwa. Dzięki staraniom, ciężkiej pracy oraz nieustannemu szlifowaniu warsztatu, w końcu zdecydowali się zaprezentować finalną wersję swojej debiutanckiej płyty. (...) Kwintet wychodzi daleko poza formę audio. Zespół wytyczył starannie przygotowane i dobrze oznakowane muzyczne ścieżki, którymi można podążać przez historię jazzu, fusion i muzyki etnicznej (...) Każdy utwór przenosi nas w inną przestrzeń, rozpoczyna nowy rozdział i tworzy szerokie pole do interpretacji. Yazzbot Mazut to nie tylko obiecujący spadkobiercy sceny yassowej. Ich płyta "W pustyni i w puszczy" to solidny przewodnik, który może posłużyć za inspirację do dalszych eksploracji mniej znanych obszarów.
...The group Yazzbot Mazut have decided to make their most secret childhood dreams come true. Thanks to their efforts, hard work and unceasing polishing of their musical skills, they have finally decided to present the final version of their debut album. ... The quintet reaches far beyond pure sonic form. The band have delineated carefully prepared and well marked musical paths, which can be followed through the history of jazz, fusion and ethnic music. ... Each track carries us into a different space, begins a new chapter and leaves a wide margin for interpretation. Yazzbot Mazut are much more than promising successors to the yass scene. Their album "W pustyni i w puszczy" is a reliable guidebook, which can serve as the inspiration for further exploration of the less well-known areas.
Piotr Wojdat (Screenagers.pl)..Members:
ANDRZEJ SZAWARA
electric guitar & live electronics
LENA ROMUL
alto sax
PIOTR KOWALSKI
drums & percussion
SZCZEPAN KOPYT
electric bass, djembe, synthesizer, percussion & water
BOOKING: __
+48 609 087 971 yazzbotmazut@yazzbotmazut.com
Top Friends (33)
- bloki
- Lena Romul
- KOBONG
- Meshell
- Tortoise
- Massive Attack
- Medeski Martin & Wood
- ORNETTE COLEMAN
- John Zorn
- Jimi Tenor
- Yoko Ono
- Jan Garbarek
- Nils Petter Molvaer
- Tomasz Stanko
- Cuong Vu
- Marc Ribot
- Adam Pieronczyk
- LOSKOT
- Gwincinski
- Bartlomiej Brat Oles
- Marcin Oles
- Mark Feldman
- Beastie Boys
- Portishead
- zion train
- Björk
- Rashanim
- Pink Freud
- TRICKY
- Bajzel
- Banksy
- Radio Afera 98,6 FM Poz…
- Lhasa
































