___________________
FORMER MEMBERS:
Dariusz Dobroszczyk (keyboards), Piotr Mełech (clarinets)
Influences
tea, stuff, our girls, electricity, dreams, vegetables and dead animals, musicians, values, different cultures, fat beats, natural history, Polish cartoons, Karl Marx, Buddha, cats, global warming, sex, running, sitting, forests, cities, books, movies, telling bullshit, trains, being sad, smell of new records, mothers and fathers, mirrors and shops cameras, speaking other languages, selling estates, designing railways, getting drunk with poets, playing on the streets for money, masturbation, so called art, buying strings, buying amplifier, buying drums, buying weed, buying food, being metal, being punk, being normal, not being, not breathing, seeing old people, mouse traps, garlic, showers, short hair, too big buildings, dancing, tapping this...
YAZZBOT MAZUT
Electric improvised eclectics. A mystery band opting for fun & fun, but not necessarily stand-up comedian acts or boorishness. Having fun with all these electronic gadgets, but within reasonable limits (really?). Energy is their priority, as well as layers of madness and positive transfer. From fusion they have taken the early drugs, weed, trance and tribal fumes. In the 1990's they played around with electronics and kept a fast (after the death of the avant-garde). Now, they have no mercy. Their record, W pustyni i w puszczy (Multikulti Project, December 2008) is the first bloody blow in the womb of the jazz speculation bubble. Let free the colours! Have moral courage! (tzadikpoznanfestival.pl)
PRESS / NET:
...Nawiązanie do klasyki muzyki fusion plus odrobina transu sprawiają, że muzyka formacji porywa szaloną wręcz ekspresją. Zespół ma aspiracje do wypełnienia pustki, jaka powstała wraz z naturalną śmiercią awangardowej sceny yassowej. Jego oryginalna wizja muzyki wskazuje, że ma ku temu najlepsze predyspozycje. Tomasz Handzlik ("Gazeta Wyborcza")
Kilka miesięcy czekałem na to, aby polska elektrojazzowa płyta wbiła mnie w fotel i wprawiła w tak błogi nastrój. Powoli traciłem nadzieję aż tu nagle…
„W pustyni i w puszczy” to dźwięki wybornie balansujące między wczesnym fusion, jazzrockiem a niedefiniowanym eksperymentem dźwiękowym w konwencji free. Trochę tu wczesnego Milesa Davisa, jest coś z psychodelicznego jazz rocka, czasami nasze skojarzenia zmierzając w stronę poczochranego Chicka Corei i jego Return To Forever, dzieje się tak za sprawą elektrycznego fortepianu i ostrej gitary. (...) Zespoły - najprościej mówiąc - powstają jako połączenie sił kilku indywidualności, czasami jako układ silny lider i towarzyszący u wyrobnicy, bądź tez jako układ towarzysko-spontaniczny, w którym entuzjazm grania dominuje nad wyrachowaniem i przekombinowanie. Tutaj wygrywa ten trzeci wariant ku chwale radości i energii muzykowania, stąd nie wyróżniam kogokolwiek, bo wszyscy w kwintecie wypadli na szóstkę. A efekt jest taki, że „Mao Tse-Tse” czy jego finalne echo - „Grube Ścieżki” to rzeczy, które należy puszczać zdołowanym frustratom bądź zaordynować jako lekarstwo na depresję.... Piotr Iwicki ("Gazeta Wyborcza")
...Grupa Yazzbot Mazut postanowiła zrealizować swoje najskrytsze marzenia z dzieciństwa. Dzięki staraniom, ciężkiej pracy oraz nieustannemu szlifowaniu warsztatu, w końcu zdecydowali się zaprezentować finalną wersję swojej debiutanckiej płyty. (...) Kwintet wychodzi daleko poza formę audio. Zespół wytyczył starannie przygotowane i dobrze oznakowane muzyczne ścieżki, którymi można podążać przez historię jazzu, fusion i muzyki etnicznej (...) Każdy utwór przenosi nas w inną przestrzeń, rozpoczyna nowy rozdział i tworzy szerokie pole do interpretacji. Yazzbot Mazut to nie tylko obiecujący spadkobiercy sceny yassowej. Ich płyta „W pustyni i w puszczy” to solidny przewodnik, który może posłużyć za inspirację do dalszych eksploracji mniej znanych obszarów. Piotr Wojdat (Screenagers.pl)
I MOSTLY APPRECIATE YOU SOUND NOT ACADEMIC, FROM THE JAZZ POINT OF VIEW, AND AS FAR AS YOU ARE POLISH, LITTLE CATHOLIC TOO...OLD FREE JAZZ, ROCK, VANGUARD, FUTURISM ALL MIXED UP WITH LOUD LAUGHTER...HERE IN PORTUGAL A
LL THE GROUPS ARE ICY-COOL, ACADEMIC, GREY, WELL-BEHAVOURED AND SOUND OBCESSIVLY LIKE PETE MATHENY. GOD BLESS YOU. BE ALWAYS VERY FREE, AND REMEMBER WE -ME AND YOU- WERE BORN FOR MY SPACE THE SAME DAY. SUN IN LEO, MOON IN LIBRA, MARS VIRGO OPPOSED TO URANUS, VENUS LEO OPPOSED NEPTUNE. IN EVERY ALBUM OF MINE - DOWNLOADS FREE- THERE ARE FREE JAZZISTIC SURPRISES.
I wzajemnie - górą Poznań. W tym mieście w 1985 odbyła się legendarna sesja nagraniowa Free Cooperation. Wtedy to miasto było jednym z bastionów friko. W Was nowa nadzieja :-)Witam w moim kregu i pozdrawiam VK WarSaw
Hej! Dzięki za dodanie, trafiłam na Was we wczorajszej Gazecie Wyborczej. "Kilka miesięcy czekałem na to, aby polska elektrojazzowa płyta wbiła mnie w fotel i wprawiła w tak błogi nastrój"...napisał dziennikarz, pomyślałam muszę sprawdzić i poznać, a tu proszę, Panowie w dodatku z Poznania są, miło, miło...do usłyszenia...
Przepiękny [sic!] album z niebagatelnymi, różnorodnymi dźwiękami międzykulturowymi. Bardzo mile łechce ucho i oko też [nowoczesne kolory]. Takie po prostu ciekawe muzyczne cacko. Rzecz klimatyczna i podobająca się niezmiernie - świetne melodie i teksty je opisujące.
Czekamy na koncerty. W Poznaniu najpierw i potem w reszcie zakątków świata :) Pozdrawiam mroźnie!;>